Weekend w szpitalu

W nocy z soboty na niedzielę sytuacja stała się na tyle poważna (bardzo ciemne,niemal czarne wymioty), że postanowiłam pojechać z Marcinem do szpitala. Przyjął nas lekarz nocnej i świątecznej opieki medycznej, potem badał młodego chirurg ( w naszym powiatowym szpitalu nie ma oddziału gastroenterologicznego) i wystawił skierowanie na oddział.

Jeszcze zanim pojechaliśmy na górę, Marcinowi pobrano krew i założono sondę żołądkową. Byłam pełna podziwu i dla syna (pozwolił sobie tą sondę założyć, choć nieźle marudził), i dla pielęgniarek, które były cierpliwe i bardzo pozytywnie nastawione.

Przez sondę w nocy spływała jeszcze ciemnobrunatna treść, ale rano było już „normalnie”, więc można było usunąć tą „trąbę”, ku wielkiej radości Marcina.

Całą niedzielę młody nie jadł, tylko pił lekką herbatkę roibos z glukozą, a do żył płynęły elektrolity. Wymioty ustały, a w poniedziałek wykonano gastroskopię w znieczuleniu ogólnym. Wynik badania histopatologicznego wycinków będzie za dwa tygodnie. W żołądku są zmiany – nie wiem czy mają związek z Crohnem, czy z nadkwaśnością. W czwartek jedziemy z wypisem do gastroenterologa i mam nadzieję, że uda nam się „wepchnąć” na ustawę „za życiem”, bo normalnie terminy są odległe ( na listopad).

Póki co podaję Marcinowi 2 razy dziennie IPP. Co będzie dalej? Zobaczymy. Najważniejsze, że jest już troszkę lepiej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s