Raz lepiej, raz gorzej…

Raz lepiej, raz gorzej… i tak wkoło Macieju.

Tuż przed pierwszym listopada Marcinowi znacząco spadł apetyt, a potem było coraz gorzej. Na urodziny (4.11) piekę mu zawsze bezglutenowy tort i choć nie przepada za tego typu ciastami, urodzinowy kawałek zawsze zjada. Nie tym razem. W kolejnych dniach pojawiły się mdłości i wymioty, które znowu doprowadziły do spadku wagi o dwa kilogramy. Ktoś pomyśli – co tam dwa kilogramy? U Marcina to sporo, bo ma niedowagę, a ponownie przytycie tych dwóch kilogramów to z pół roku kombinowania jakby tu zwiększyć kaloryczność, nie zwiększając ilości jedzenia (bo Marcin nie lubi jeść) 😦  Liczne nietolerancje pokarmowe też nie pomagają – mam dość ograniczony zestaw produktów do wyboru.

I znów się zastanawiam nad przyczyną – Crohn, infekcja, a może stres związany ze świętem zmarłych (w tym roku odszedł dziadek Marcina)? Nie wiem i pewnie nigdy tak naprawdę nie będę wiedziała skąd powtarzające się kilka razy w roku wymioty. Najważniejsze, że udaje się je opanować bez konieczności wizyty w szpitalu, jak kiedyś.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s