LDN – czyli jak zostałam królikiem doświadczalnym

Czytając o LDN (nisko dawkowanym naltreksonie) chciałam jak najwięcej wiedzieć o terapii, szansach na poprawę zdrowia Marcina, ale przede wszystkich szukałam informacji o ewentualnych działaniach niepożądanych. Jedyne co znalazłam, to doniesienia z początków terapii o przejściowych problemach ze snem (zdarzało się niektórym osobom budzić w nocy) oraz o pobudzeniu u dzieci autystycznych, co można było eliminować poprzez regulowanie dawki naltreksonu (działanie terapeutyczne wykazuje dawka między 3 a 4,5 mg na dobę) – można np. zacząć od przyjmowania 2 mg i co kilka dni zwiększać dawkę.

Zanim podam lek synowi, postanowiłam wypróbować go na sobie. Nie mam co prawda żadnych poważnych chorób (a przynajmniej o takich nie wiem), więc nie będzie żadnych spektakularnych efektów, ale kilka przypadłości typu alergia czy nadmierne zmęczenie się znajdzie. Najważniejsza będzie obserwacja czy nie mam nieprzyjemnych objawów po zażyciu LDN.

W środę, 9 września przed snem przyjęłam 2 mg. Roztwór jest gorzki, ale ilość jest tak mała, że połknięcie nie sprawiło mi żadnego problemu, poza tym zapiłam czystą wodą. W czwartek już były 3 mg, w piątek 4, a w sobotę już pełna dawka 4,5 mg . Nic złego się nie dzieje – może zdarzyło mi się kilka razy przebudzić w nocy, ale szybko ponownie zasnęłam. Na razie tyle.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s