Marcin i dentysta

Marcin i dentysta to na pierwszy rzut oka dwie sprawy wykluczające się, bo odruchy wymiotne, strach itp.itd. Jest jednak pan Tomasz – dentysta którego młody uwielbia, bo… leczy i usuwa zęby pod narkozą (jest też pan Roman – anestezjolog). Problem w tym, że na wizytę u dr Tomasza czeka się około pół roku (to stomatolog na NFZ, bo na prywatnego mnie nie stać).

Od kilku dni Marcina boli ząb, ale musi poczekać jeszcze 2 tygodnie. I tak dobrze, że to właśnie teraz, a nie w zeszłym roku, kiedy zapisywałam go na wizytę. Ech… szkoda gadać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s