Równia pochyła

Sierpniowy pobyt w szpitalu zapoczątkował czarną serię. Potem było już tylko gorzej. Krwawienia z odbytu nasilały się. Wracaliśmy do domu na tydzień – dwa i znowu szpital. Potem pobyty w domu były jeszcze krótsze, bo zaledwie kilkudniowe. Marcin coraz bardziej anemizował się i słabł, a w wc coraz częściej było czerwono. Jadł niewiele, bo im więcej jadł, tym więcej oddawał krwistych stolców. Dawałam mu do picia wyskokoenergetyczne odżywki (nutridrink, ensure – 300 kcal w 200 ml), żeby nie umarł z głodu. Niestety, te odżywki, choć dostępne wyłącznie w aptekach, nie są refundowane, a ich ceny nie należą do niskich. Co tam, jeszcze mam co sprzedać, dam radę, byleby przeżył. Później już nawet tych odżywek nie mógł pić, bo nasilały wypróżnienia i ubytek krwi. Dokarmiano go dożylnie – 24 godziny na dobę miał podłączony do żyły worek żywieniowy.                                                                                                                                                                               Tak nastał czas świąt Bożego Narodzenia. Nie było nam dane spędzić ich w domu. Dzień przed wigilią Marcin znowu zakrwawił. Na tyle mocno, że się wystraszyłam i pojechaliśmy na SOR (szpitalny oddział ratunkowy) do Sosnowca. Pilne przyjęcie, badania, kroplówki… Nie było nam łatwo, ale najgorsze zaczęło się w styczniu.                                                      To, co się działo przez następne miesiące, pamiętam jak przez mgłę. Mój mózg chyba schował wiele wspomnień w podświadomości, żebym nie zwariowała, ale to wszystko wciąż wraca w koszmarach sennych, w napadach paraliżującego strachu… Pisałam wtedy dużo na pewnym forum, a jego użytkownicy dawali mi mnóstwo wsparcia, nie tylko wirtualnie. Właśnie z wpisów na tamtym forum będę korzystała kontynuując tego bloga.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s