Pierwsze święta w szpitalu

Jest kwiecień 2011 roku. Marcin dzięki odżywkom aptecznym ładnie przybrał na wadze – ma już 59 kg. Od kilku miesięcy nie wymiotuje. Jest dobrze. Niestety tuż przed Wielkanocą odbieram telefon ze szkoły, że syn źle się poczuł i mam po niego jak najszybciej przyjechać. Na miejscu okazało się, że to kolejny krwotok – nie wiem jak duży, ale Marcin jest znowu blady jak ściana. Pogotowie wiezie nas do najbliższego szpitala. Kroplówki, badania, transfuzja… Wielkanoc spędzamy w szpitalu (spędzamy, bo zawsze jestem z nim 24h/dobę – inaczej się nie da z powodu autyzmu) – niezbyt to komfortowe, ale bezpieczne. Po tygodniu wyszliśmy do domu. Marcin zaczął znowu mocno wymiotować. Nie wiedziałam co mam robić- żadne sposoby nie skutkowały. Wtedy skontaktowano mnie z gastroenterologami ze szpitala w Sosnowcu, którzy mieli duże doświadczenie w leczeniu chorób jelit.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s